Niewidzialny gips – jak napięcia w ciele ograniczają nasze życie

Ten tekst napisałam po doświadczeniu złamania ręki, ale opowiada o czymś więcej – o tym, jak napięcia emocjonalne zapisują się w ciele i jak możemy wracać do siebie poprzez ruch, oddech i uważność.
O ciele, które pamięta i potrzebuje poruszenia.
Zdjęcie gipsu to nie koniec, to początek
W piątek zdjęto mi gips.
Przez sześć tygodni moja ręka była unieruchomiona po złamaniu nadgarstka. Chroniona. Usztywniona. Odcięta od ruchu.
Gdy gips w końcu zniknął, nie przyszła ulga. Przyszła sztywność. Obcość. Poruszenie, które jeszcze przed „chwilą” było tak oczywiste, teraz stało się trudne, bolesne, prawie niemożliwe.
Mięśnie zwiotczały. Ścięgna się przykurczyły. Staw zamilkł.
Moja ręka – choć technicznie „wyleczona” – nie umiała się ruszać.
Potrzebuję rehabilitacji. Czasu. Czułości. Uwagi.
Wiem, że jeśli nie poruszę tej ręki – jeśli nie wejdę w ten ból, opór i niepokój – zostanie już na zawsze ograniczona. Zamrożona. Niepełna.
I właśnie wtedy przyszła ta myśl, tak oczywista, że aż przejmująca:
zdjęcie gipsu nie jest końcem – jest początkiem.
Niewidzialny gips – z czego jest zrobiony?
Nie chodzi tylko o złamaną rękę.
Chodzi o to, co zrozumiałam przez ciało.
Zdałam sobie sprawę, że wiele z nas nosi w sobie niewidzialny gips – utworzony przez lata napięć w ciele, które zostały z nami, nawet gdy zagrożenie już minęło.
Nie z opatrunku i bandaży, ale z dawnych napięć, schematów, lęków i przekonań.
Stwardniałe warstwy chroniące kiedyś – ale dziś już tylko ograniczające.
Powstały, gdy trzeba było przetrwać:
- w chaosie,
- w braku dotyku,
- w ciszy, kiedy nie można było mówić,
- w hałasie, gdy nie było przestrzeni na bycie sobą.
Gdy ciało zapomina, jak się poruszać
To wszystko zostało zapisane w ciele – emocje zapisane w ciele potrafią być tak samo realne jak złamanie kości.
W oddechu, który się skrócił.
W barkach, które się uniosły.
W brzuchu, który się napiął.
W miednicy, która zamarła.
I przez lata ciało tak właśnie żyło – jakby miało gips.
Nie fizyczny, ale emocjonalny.
Niewidoczny z zewnątrz, ale od środka – całkiem realny.
Jak wrócić, gdy nie ma się do czego wracać?
Najbardziej poruszyło mnie pytanie:
a co z tymi, którzy nie mają „drugiej, zdrowej ręki”?
Kiedy zdjęto mój gips, mogłam spojrzeć na drugą rękę i przypomnieć sobie, jak wygląda swoboda. Jak wygląda ruch bez bólu. Jak powinno być.
Ale jeśli ktoś od zawsze żyje w napięciu, w kontroli, w zawstydzeniu –
to skąd ma wiedzieć, że można inaczej?
Skąd ma pamiętać coś, czego nigdy nie doświadczył?
Jak ma poruszyć ciało, które nigdy nie zaznało miękkości?
Jak ma zaufać ruchowi, który całe życie był postrzegany jako zagrażający, „dziwny” albo „nie na miejscu”?
Delikatne przebudzenie – pierwszy ruch
Ten niewidzialny gips nie odpada sam.
Zwykle najpierw pojawia się coś delikatnego – jakiś moment przebudzenia.
Chwila, w której czujemy: coś mnie zatrzymuje.
To może być:
- pierwszy oddech zrobiony naprawdę do końca,
- łza, która wypływa nie wiadomo skąd,
- poruszenie w biodrze, które było zamknięte przez lata.
To pierwszy krok. Jeszcze nie wolność – ale gotowość.
Jeszcze nie rozluźnienie – ale decyzja, że chcę spróbować.
Ciało nie zapomniało. Potrzebuje tylko czułości
Zdejmowanie tego niewidzialnego gipsu nie jest przyjemne.
To nie natychmiastowa ulga, tylko konfrontacja.
Z bólem. Z przeszłością. Z obcością własnego ciała.
Z tym, że przez lata żyliśmy, jakbyśmy byli tylko od szyi w górę.
Ale ciało to nie wróg.
Ciało to pamięć i możliwość.
Ciało nie zapomniało.
Potrzebuje tylko czułego przypomnienia.
Czasem wracamy do siebie przez mikroruch.
Czasem przez oddech.
Czasem przez taniec, który nie musi być piękny.
Czasem przez milimetr poruszenia, który wystarczy, by zacząć.
To właśnie wtedy zaczyna się świadomość ciała – delikatna, ale prawdziwa.
Mój wybór. Moje ciało. Moja droga.
Dziś moja ręka uczy mnie tego samego, czego przez lata uczyło mnie ciało:
– że warto wracać,
– że warto się ruszyć, nawet jeśli boli,
– że mam wybór.
I że mogę znów poczuć:
to jest moje. Moje ciało. Moje życie. Moja droga.
Zaproszenie
A Ty – czy nosisz w sobie jakiś niewidzialny gips?
Co Twoje ciało próbuje Ci powiedzieć?
Może dziś dasz sobie pierwszy świadomy oddech.
Może pozwolisz sobie na jeden poruszony centymetr.
A może po prostu przeczytasz ten tekst raz jeszcze – i zostaniesz ze sobą na chwilę.
To już wystarczy.
Naprawdę.
O mnie
Piszę o ciele, ruchu, świadomości i drodze powrotu do siebie.
Dzielę się tym, co we mnie żywe – przez doświadczenie, taniec intuicyjny i uważność.
Jeśli ten tekst z Tobą rezonuje – zapraszam do zostania na dłużej.